Magia w chmurach
Najlepsze pokazy lotnicze w Polsce? Jeśli choć raz byłaś lub byłeś w Lesznie w przedostatni weekend czerwca, odpowiedź znasz doskonale. Antidotum Airshow Leszno 2025 po raz kolejny udowodniło, że nie chodzi tylko o samoloty. Chodzi o atmosferę. O ludzi. O magię, która unosi się nad lotniskiem, gdy dzień przechodzi w noc, a niebo staje się sceną.
Organizacja: majstersztyk. Emocje: rollercoaster. Ludzie: cudowni. Od ochrony, przez stewardów, spotterów, komentatorów, po pilotów i pełnoskładową orkiestrę.
To po prostu Antidotum.
Magia na leszczyńskim niebie.
To jest jeden, jedyny weekend w roku, kiedy kompletnie nie żałuję, że nie jestem w lesie. Antidotum Leszno to z jednej strony bogaty, różnorodny i absolutnie zachwycający program, a z drugiej: niesamowita atmosfera – rodzinna, ciepła, serdeczna. Taka, której nie da się opisać, trzeba jej po prostu doświadczyć.
To, co Antidotum pokazało w tym roku, przejdzie do historii. Latało wszystko. Dosłownie wszystko! Drony, modele, motolotnie, paralotnie, balony, szybowce, śmigłowce, samoloty małe, duże, z pirotechniką, z dymami, smugami, z I i II wojny światowej, maszyny akrobacyjne, cywilne, wojskowe, myśliwce w konfiguracjach tak zaskakujących, że człowiek przecierał oczy ze zdumienia. Składy i przeloty zapierały dech, a serce biło mocniej. Latały nawet…. motocykle! To wszystko nie tylko z obłędną precyzją, ale również z lekkością; widać było, że pilotom obecność w tym miejscu i czasie sprawiała po prostu frajdę!
Był śmiech, były wzruszenia, adrenalina i ciarki. A na koniec: jak co roku, grande finale, które zostawiło totalnie bez słów!
Moc, dźwięk i precyzja – królowie nieba
W czasie pokazów latało wszystko. Ale to ten dźwięk – ten jedyny, rozdzierający powietrze, basowy, przeszywający odgłos, sprawia, że wszystkie włoski na przedramionach stają na baczność, a z ust wydobywa się niekontrolowany pisk (oj tak, to zdecydowanie moja wizytówka na pokazach lotniczych…).
Na niebie królował F16 Tiger Demo Team z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. Za sterami – Maciej „Slab” Krakowian i – niech grzmią niebiosa – jak on prowadził ten pokaz! Ciasne zakręty, nieustanne dopalacze, błyskawiczne zwroty (AF lubi to…). Slab doskonale czuł światło, ustawiał maszynę w kadrach jak marzenie, z chirurgiczną precyzją rozgrywał każdą sekundę w powietrzu. Czapki z głów!
Do tego Tornado, które pojawiło się w przepięknym, jubileuszowym malowaniu. To maszyna o zmiennej geometrii skrzydeł, jeden z legendarnych myśliwców uderzeniowych NATO. W Lesznie okazała cały swój urok i – w tej konkretnej barwie – historię. W pokazach zagrzmiał też Eurofighter Typhoon – szybki, zwrotny, budzący respekt, jeden z najnowocześniejszych myśliwców w Europie. Dynamiczny pokaz Bavarian Tigers rozciął niebo nad Lesznem z precyzją i mocą, której nie sposób zapomnieć.
Mało? No to dwa Eurofightery w przelocie w sobotę, w formacji czterech myśliwców, prowadzonych przez polskie F16!
Nie zabrakło również klasyki: Lim-2 z Fundacji Eskadra to polska wersja radzieckiego MiG-15, samolot szkolno-bojowy, piękny w swej klasycznej linii, o delikatnym, niemal nostalgicznym brzmieniu silnika. To właśnie na tej maszynie latał mój Tata – pilot myśliwca. Zatem moze te moje piski mają swoje uzasadnienie?
Każdy lubi niespodzianki!
Są takie momenty w życiu każdego spottera, które najpierw wywołują konsternację, a chwilę później absolutny wybuch entuzjazmu! Tak właśnie było podczas tegorocznej edycji Antidotum , kiedy nad słynnym leszczyńskim portem lotniczym … przeleciał Airbus A331 linii Wizzair!
Low pass tego kolosa nie był zapowiedziany w programie. To była niespodzianka przez duże N, a wieść o tym przelocie rozeszła się z prędkością sonicznego podmuchu – i to niemal dosłownie, bo relacje wrzucane w mediach społecznościowych zeżarły cały zasięg, a Internet chwilowo poległ!
Z perspektywy zdjęcia nie wiadomo, kto bardziej nie dowierzał: my na ziemi, czy ci, którzy przelot oglądali z gondoli diabelskiego koła. Jedno jest jednak pewne: Leszno znów podniosło poprzeczkę w kosmos. Dodatkowego smaku całej niespodziance dodaje fakt, że pilotem Airbusa był członek leszczyńskiego Aeroklubu. To była prawdziwa lotnicza wisienka na torcie!
Antidotum naprawdę potrafi zaskoczyć! Trudno pojąć ilość włożonej pracy, by taki low pass się odbył, a przecież to był tylko „element” napakowanego fantastycznymi wydarzeniami pokazu!
W hołdzie codzienności – Hercules nad Lesznem
Na ten moment bardzo czekam podczas każdej edycji Antidotum. Gdy potężny C-130 Hercules z 33. Bazy Transportowej w Powidzu majestatycznie przecina leszczyńskie niebo, przynosi ze sobą coś znacznie więcej niż warkot silników.
W tle przelotu komentator wypowiada słowa roty żołnierskiej. W powietrzu flary akcentują każdy wers. Na ziemi, wśród publiczności cisza, wzruszenie i pełna świadomość, że ci ludzie na pokładzie nie latają dla pokazów.
To nie była tylko prezentacja sprzętu. To był piękny hołd dla codziennej służby. Dla gotowości. Dla odwagi. Dla tej zwyczajnej-niezwyczajnej pracy, która czasem znaczy „ewakuacja”, czasem „pomoc humanitarna”, czasem „transport sprzętu”, a czasem po prostu: „bądźcie tam, gdzie trzeba, gdy przyjdzie czas”.
Za tę gotowość. Za niesienie pomocy. Za to, że jesteście – wdzięczność. Herky Demo Team – brawo, czapki z głów 🇵🇱
Śmigłowce w wielkim stylu
Antidotum potrafi zadbać o każdego fana awiacji – również tego śmigłowcowego. W tym roku niebo należało do UH-1 Huey, legendarnego śmigłowca z czasów Wietnamu, widowiskowego Bo-105 – króla akrobacji, nowoczesnego NH-90, bojowego EC-665 Tiger czy niezawodnego W-3A Sokół w czeskich barwach ratowniczych. I do tego jeszcze nasza „Mi-eczka” – Mi-2, z dumą pokazująca, że klasyka ma się dobrze.
Spektakl dźwięku, ognia i światła
Między dziennymi, a nocnymi pokazami, kiedy słońce powoli chowało się za horyzontem i złota godzina ustępowała miejsca tej niebieskiej, nad Lesznem zaczęła się zupełnie nowa opowieść. To od tego momentu aż do czerni nocy – niebo należało do litewskiego Aerobati Team ANBO , który oczarował publiczność swoim tańcem. W zespole lata między innymi Rolandas Paksas, były prezydent i premier Litwy, człowiek, który od polityki wrócił do swojej pierwszej pasji: latania. Ich pokaz to nie tylko świetna akrobacja, ale przede wszystkim niezwykła harmonia! Maszyny tańczyły do muzyki granej na żywo, co jest absolutną wizytówką Antidotum. To chyba jedyne takie pokazy lotnicze w Polsce, w których muzyka tworzona w tej samej chwili, co ewolucje powietrzne, tak pięknie splata się z lotem. I właśnie ten detal: muzyka grana na żywo, buduje zupełnie inny rodzaj emocji .
W tle do swojego wielkiego wejścia przygotowywali się Flying Dragons Team, zespół, bez którego chyba trudno sobie wyobrazić Antidotum. Ich nocny pokaz to klamra spinająca cały dzień. To świetlne pętle, iskry, ogień, rytm i śmiała choreografia.
Niebieska godzina. W tle charakterystyczna wieża kościoła i słynne już zachody słońca w czasie Antidotum… I snuje się bajka. Powoli. Jak mgły wstające nad lotniskiem…
Antidotum Airshow Leszno to święto pasji, technologii i emocji. Miejsce, gdzie można zachwycić się kunsztem pilotów, poczuć ryk silników całym ciałem, ale też wzruszyć się w ciszy i docenić ludzi, którzy latają nie tylko dla braw. Dla mnie dodatkowo to niesamowity czas z synem, który marzy o zostaniu pilotem samolotów pasażerskich. Wspieram go w tym marzeniu, kibicując przy zdawaniu egzaminów w ULC, albo… dając się zabrać na podniebną wycieczkę! #flyhigh Miłosz!
Ten czerwcowy weekend to jedyny taki weekend w roku, kiedy nie żałuję, że nie jestem w lesie, gdy nie przeszkadza mi hałas, tłum, kurz i duża ilość bodźców. Jestem na lotnisku – wśród ludzi, którzy tak jak ja kochają niebo.